Travel on Gravel!

kubolsky
Wpisy archiwalne w kategorii

solo

Dystans całkowity:46148.12 km (w terenie 1.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:1980:47
Średnia prędkość:23.30 km/h
Maksymalna prędkość:162.97 km/h
Suma podjazdów:130025 m
Maks. tętno maksymalne:224 (122 %)
Maks. tętno średnie:155 (80 %)
Suma kalorii:1556101 kcal
Liczba aktywności:1242
Średnio na aktywność:37.16 km i 1h 35m
Więcej statystyk
Sobota, 27 czerwca 2020 Komentarze: 1
Dystans 49.47 km
Czas 01:47
Vśrednia 27.74 km/h
Vmax 41.00 km/h
Kalorie 1820 kcal
Podjazdy 188 m
Temp. 24.0 °C
Więcej danych
...z paną na koniec (na szczęście metry przed metą). Zakładanie opony, na domiar złego zwijanej na felgę szosową to istna sodomia i gomoria! Nigdy więcej laczka!

Poniedziałek, 8 czerwca 2020 Komentarze: 2
Dystans 37.63 km
Czas 01:28
Vśrednia 25.66 km/h
Vmax 47.50 km/h
Kalorie 1285 kcal
Podjazdy 156 m
Temp. 16.0 °C
Więcej danych
Nic dodać, nic ująć - oj potrzebowałem dotlenienia po dniu spędzonym w biurze. Coś ostatnio prognozy zawodzą - tym razem in plus ;)

Niedziela, 10 maja 2020 Komentarze: 3
Dystans 46.08 km
Czas 01:41
Vśrednia 27.37 km/h
Vmax 46.80 km/h
Kalorie 1814 kcal
Podjazdy 200 m
Temp. 22.0 °C
Więcej danych
Tytułem utworu nieodżałowanego Zbigniewa Wodeckiego postanowiłem nazwać dzisiejszy wpis, bo w sumie wszystko się zgadza. Po wczorajszych wojażach po kujawsko-pomorskiem wróciłem na swój fyrtel i ruszyłem na jedną z moich standardowych pętli, a że po raz kolejny padło na północny-zachód, czyli Kiekrz, Sady, Lusowo, Batorowo i z powrotem Poznań (bo lubię ten wariant trasy), to postanowiłem właśnie tam wrócić. Mówiłem że wszystko się zgadza? Pan Zbyszek się nie mylił :)
Zdjęć nie będzie, bo zwyczajnie nie chciało mi się ich robić - dzisiejsze zerowe saldo elegancko bilansuje wczorajszą obszerną fotorelację. Chętnych oglądania, a niekoniecznie czytania zapraszam więc do wczorajszego wpisu :).

Piątek, 8 maja 2020 Komentarze: 1
Dystans 36.27 km
Czas 01:26
Vśrednia 25.30 km/h
Vmax 42.80 km/h
Kalorie 2273 kcal
Podjazdy 181 m
Temp. 20.0 °C
Więcej danych
Okołopołudniowy wyjazd do Kiekrza, powrót brzegiem jeziora na Smochowice, a stamtąd prosto do domu. Wyjazd częściowo w celach zawodowych - gospodarka zaczyna się rozmrażać, więc trzeba powoli wracać do normalności ;)

Niedziela, 3 maja 2020 Komentarze: 5
Dystans 34.52 km
Czas 01:11
Vśrednia 29.17 km/h
Vmax 49.00 km/h
Kalorie 1518 kcal
Podjazdy 172 m
Temp. 11.0 °C
Więcej danych
Dzisiaj padło na jedną z krótszych i szybszych pętli, a to z uwagi na dość niepewną aurę i prognozy zapowiadające okołopołudniowe opady. Przez całą trasę towarzyszyły mi nad głową chmury zwiastujące nadchodzący deszcz, ale na moje szczęście nie spadła ani kropla. Jazda w deszczu przy panującej dzisiaj temperaturze nie należała by do najprzyjemniejszych, a po powrocie czekałoby mnie ponowne czyszczenie roweru czego wolałem uniknąć ;) Nie żebym miał coś przeciwko kilku/kilkunastu kroplom - długotrwała susza powoli odbija swoje piętno na roślinności, a ewidentnie widać że ostatnie sporadyczne opady pozwoliły jej odżyć i pięknie się rozwijać. To co cieszy mnie jeszcze bardziej to fakt, że reszta tygodnia zapowiada się w miarę słonecznie, raczej bezdeszczowo, a na iście wiosenny weekend szykuje się jedna z moich ulubionych tras rowerowych ;)









Sobota, 2 maja 2020 Komentarze: 6
Dystans 50.22 km
Czas 01:49
Vśrednia 27.64 km/h
Vmax 41.80 km/h
Kalorie 2086 kcal
Podjazdy 185 m
Temp. 16.0 °C
Więcej danych
#ridesolobecauseyolo

Dzisiaj bez zdjęć - jakoś nie było ani weny, ani okazji.
Znowu się przyfarciło :) Jeszcze wczoraj prognozy zapowiadały mniejsze lub większe opady w ciągu dnia, lecz dzisiaj z rana nic takowych nie zapowiadało. Grzechem więc było nie skorzystać z bezdeszczowej aury, tym bardziej, że mimo obecności chmur na brak słońca nie można było narzekać. Jeszcze tylko szybka kontrola pogodynki i już wiem, że do 14:00 jestem bezpieczny. Dzisiaj postanowiłem wykręcić pętlę wokół wojskowego lotniska na Krzesinach, co poskutkowało stosunkowo niewielkim odcinkiem z wiatrem (bardzo znośnym) w ryj. Najwyraźniej z tych kilku pewnych godzin postanowiłem skorzystać nie tylko ja, gdyż znowu mijałem się ze sporą ilością rowerowej braci (wg Flyby 19 jeźdzców, plus zapewne tacy którzy ze Stravą nie mają nic wspólnego).


Piątek, 1 maja 2020 Komentarze: 7
Dystans 45.39 km
Czas 01:41
Vśrednia 26.96 km/h
Vmax 46.10 km/h
Kalorie 1832 kcal
Podjazdy 177 m
Temp. 15.0 °C
Więcej danych
Prognozy na resztę tygodnia poczynając od dnia dzisiejszego zapowiadały rowerową abstynencję, a ponieważ z naturą trudno wygrać to pogodziłem się z faktem, że rower do niedzieli ląduje w piwnicy. Coś jednak nie pozwalało mi zejść na poziom -1 i jak się okazało to coś miało rację. Okołopołudniową wiosenną słotę poświęciliśmy na rozsadzenie sadzonek pomidorów (więc ponownie zapowiada się dżungla na balkonie), jednak słońce które postanowiło ukazać swe lico po południu skłoniło mnie do wskoczenia w obcisłe i ruszenie na którąś z moich pętli. Dzisiaj padło na północno-zachodnią przez Kiekrz, Sady i Batorowo i muszę przyznać, że kręciło się wyśmienicie! Co ciekawe - to chyba był mój pierwszy w tym roku tak "późny" wyjazd i najwidoczniej nie tylko ja postanowiłem skorzystać z pogodowego okienka, gdyż mijałem naprawdę sporo cyklistów. Zobaczymy czy jutrzejsze prognozy również okażą się być chybione. Oby ;)





Wtorek, 28 kwietnia 2020 Komentarze: 7
Dystans 63.03 km
Czas 02:16
Vśrednia 27.81 km/h
Vmax 46.10 km/h
Kalorie 2582 kcal
Podjazdy 248 m
Temp. 23.0 °C
Więcej danych
#ridesolobecauseyolo

Kolejny wypad podyktowany został chęcią przetestowania nowych asfaltów w okolicy. Zgodnie z tytułem wpisu wielokrotnie łatany odcinek między Karłowicami a Tucznem przeszedł do historii - w tej chwili znajduje się tam piękny, gładki jak lustro, czarny dywan. Ciekawe jak z jego trwałością? Okaże się po kolejnej zimie, pod warunkiem, że w tym roku nas zaszczyci. Osobiście wolałbym nie... ^^. Skoro już zapuściłem się do Zielonki postanowiłem dokręcić do Pobiedzisk, a następnie puścić się przez Promno i Górę w stronę Śwarzyndza. Jadąc ongiś autem z Pobiedzisk do Kostrzyna zauważyłem, że coś dłubią na podjeździe do Góry właśnie. Okazało się, że dłubali i przestali. Cóż, zasmakowałem również odrobiny gravela ;) Dalej już standardowo przez Jankowo, Sarbinowo, Łowęcin i wymieniany powyżej Śwarzyndz trafiłem do Antoninka, czyli w zasadzie już Poznań. Pogodowo idealnie...do dzisiaj włącznie, żeby nie było za wesoło. Jeszcze będzie przepięknie... :)













Poniedziałek, 27 kwietnia 2020 Komentarze: 7
Dystans 59.99 km
Czas 02:13
Vśrednia 27.06 km/h
Vmax 58.30 km/h
Kalorie 2401 kcal
Podjazdy 237 m
Temp. 21.0 °C
Więcej danych
Tym razem bez nadmiernego rozpisywania się - ot znowu ciepło, znowu słonecznie i znowu wietrznie (choć bez przesady - bywało gorzej). Dzisiaj obrałem sobie za cel wypad na południe wzdłuż Warty (czytaj z wiatrem w ryj), zaliczenie Pożegowskiej i powrót z nieocenioną pomocą sił natury. To tyle :)







Niedziela, 26 kwietnia 2020 Komentarze: 4
Dystans 60.29 km
Czas 02:01
Vśrednia 29.90 km/h
Vmax 44.30 km/h
Kalorie 2621 kcal
Podjazdy 232 m
Temp. 13.0 °C
Więcej danych
#ridesolobecauseyolo

Konieczność, jak również wcześniejsza deklaracja pomalowania tarasu sprawiły, że na weekend wylądowałem w Gnieźnie. Zanim jednak się tu wybrałem przytomnie zerknąłem w prognozy, a to zaś poskutkowało zapakowaniem roweru do samochodu. Sobotę poświęciłem na pracę, na którą składało się malowanie wszystkiego co drewniane póki wystarczy farby, oraz dokładnym odkurzeniem i umyciem samochodu (w sumie nie wiem po co - zaparkuję pod blokiem, naokoło budowy, w ciągu 5 minut będzie siwy...), zaś niedzielę na szosową rundę po powiecie. Sobotnim wieczorem przysiadłem jeszcze na chwilę by wyrysować trasę (genialnie sprawdza mi się do tego Strava, czego w ogóle bym się nie spodziewał), lecz z efektu byłem średnio zadowolony - ot 50-kilometrowa pętla, naprawdę nic szczególnego. Nim jednak poszedłem spać doznałem olśnienia. Szybko ponownie usiadłem przed komputerem, zerknąłem w prognozy i już miałem plan. Plan był o tyle genialny (przynajmniej dla mnie), że mimo początkowego wiatru w ryj, po odbiciu na Zakrzewo miałbym go do końca trasy w bok lub w plecy, a przy okazji po drodze odwiedzę miejsca w których dawno moje nogi/koła nie postały.

Po zaliczeniu ów pętli mam kilka przemyśleń. Po pierwsze - plan wypalił, o czym musi Wam poświadczyć średnia, bo uśmiechu na mym ryju nie widzicie ;) Po drugie - pałac w Zakrzewie to w mojej opinii najpiękniejszy zabytek tego typu w powiecie, jeśli nie w województwie (choć tu będę ostrożny, gdyż na bank wszystkich nie widziałem). Po trzecie - las na trasie Mieleszyn-Mielno w zasadzie nie istnieje. Jechałem tamtędy po raz pierwszy od czasu nawałnicy z 2017 r. i byłem autentycznie w ciężkim szoku. Swoją drogą mieszkańcy Mielna musieli wtedy przeżywać nie lada traumę - w końcu znajdowali się w epicentrum wichury. Po czwarte (choć to ciekawostka mniejszego kalibru) - wylano asfaltowy dywan w miejscu dawnej betonki łączącej powyższą drogę z Nowaszycami. W końcu po piąte - należy bardziej uważać robiąc zdjęcia przy ciekach wodnych, o czym dobitnie świadczy ostatnie zdjęcie ;) Nara!


















TROCHĘ O MNIE

Ten blog rowerowy prowadzi kubolsky z miasta Poznań
  • Mam przejechane 92026.45 kilometrów
  • Jeżdżę ze średnią prędkością 21.90 km/h


92026.45

KILOMETRÓW NA BLOGU

21.90 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

175d 02h 14m

CZAS W SIODLE