Travel on Gravel!

kubolsky
Środa, 4 maja 2016 Komentarze: 2
Dystans 36.60 km
Czas 01:58
Vśrednia 18.61 km/h
Uczestnicy
Vmax 38.90 km/h
Kalorie 1332 kcal
Temp. 14.0 °C
Więcej danych
Leniwe kręcenie po okolicy - terenowy dojazd do OW w Jankowie Dolnym, dalej skarpa na Wierzbiczanach, natomast powrót przez Lulkowo, Strzyżewo Kościelne i Dębówiec.





Wtorek, 3 maja 2016 Komentarze: 0
Dystans 43.60 km
Czas 02:13
Vśrednia 19.67 km/h
Uczestnicy
Vmax 39.60 km/h
Kalorie 1641 kcal
Temp. 20.0 °C
Więcej danych
Leniwy wypad po okolicznych fyrtlach. W punkcie zbornym okazało się, że będziemy pomykać sporą bo siedmioosobową grupą. Pierwsze kilometry to dojazd "piochem" do Cielimowa na bułkę z kapustą. Chwilę później już solidnie nasyceni ruszyliśmy dalej w las Jelonek po wylocie z którego udaliśmy się na "Łazienki". Nad brzegiem jeziora podjęliśmy jednogłośną decyzję o kontynuowaniu wycieczki kierując się tym samym na Wełnicę. Tam naszą uwagę przykuły nadchodzące złowieszcze chmury, więc nie chcąc zbytnio ryzykować pokręciliśmy Orcholską z powrotem do Gniezna rozjeżdżając się z Wenecji w swoje strony. Ja pomknąłem jeszcze do Staruszków zaliczając tym samym nieplanowany orzeźwiający prysznic.





Poniedziałek, 2 maja 2016 Komentarze: 3
Dystans 132.90 km
Czas 06:00
Vśrednia 22.15 km/h
Uczestnicy
Vmax 34.90 km/h
Kalorie 5127 kcal
Temp. 18.0 °C
Więcej danych
Długi weekend w pełni, prognozy optymistyczne, więc aż żal w domu siedzieć. Pierwotnie plan zakładał zupełnie inny kierunek, lecz z uwagi na idealnie północno-wschodni wiatr postanowiliśmy wraz z Panem Jurkiem i Marcinem wybrać się pociągiem do Torunia, a stamtąd po raz kolejny myknąć rowerami do Gniezna. Na miejscu meldujemy się tuż po 12:00 i od razu kierujemy się na starówkę. Pod pomnikiem Kopernika spędzamy dosłownie parę minut, gdyż ludzi co niemiara (odbywał się jakiś 3-majowy festyn czy cuś) i od razu zmykamy na nadwiślańskie bulwary. Na bulwarach kończymy zwiedzanie Torunia i ruszamy przed siebie.
Na temat trasy nie ma się co za specjalnie rozpisywać gdyż ogólnie rzecz biorąc była nudna. Początkowe kilometry to dojazd do Wielkiej Nieszawki, a następnie przebijanie się przez las długim, nudnym asfaltem do Gniewkowa. Mijając kolejne wioski po drodze docieramy do Kruszwicy. Tu u stóp wieży urządzamy sobie krótką przerwę na posiłek i uzupełnienie płynów. Druga połowa trasy była na szczęście ciut ciekawsza z uwagi na krótkie bo krótkie, ale terenowe odcinki. Przez Strzelno trafiamy do Gębic, a stąd już nie raz objechanymi ścieżkami przez Szydłowo, Trzemżal i Zieleń docieramy w okolice Trzemeszna. Dalej pozostają nam tylko Miaty, kolejny terenkwy przelot w okolice jez. Wierzbiczańskiego i dojazd z Lubochni do Gniezna. Dzień w siodle zakończyliśmy wybornym poczęstunkiem u Marcina :).





















Sobota, 30 kwietnia 2016 Komentarze: 0
Dystans 80.20 km
Czas 03:15
Vśrednia 24.68 km/h
Vmax 34.90 km/h
Kalorie 3258 kcal
Temp. 17.0 °C
Więcej danych
Weekendowy wypad na działkę do Ostrowa. Dojazd i powrót przez OW w Skorzęcinie gdzie powoli zaczyna się robić niebezpiecznie gęsto.



Środa, 27 kwietnia 2016 Komentarze: 0
Dystans 31.00 km
Czas 01:33
Vśrednia 20.00 km/h
Uczestnicy
Vmax 34.20 km/h
Kalorie 1128 kcal
Temp. 8.0 °C
Więcej danych
Poniedziałek, 25 kwietnia 2016 Komentarze: 0
Dystans 40.90 km
Czas 02:05
Vśrednia 19.63 km/h
Uczestnicy
Vmax 39.20 km/h
Kalorie 1613 kcal
Temp. 8.0 °C
Więcej danych
Tym razem poniedziałek bez stówy, bo raz - pogoda od rana mocno średnia, dwa - przedpołudnie było już zajęte. Po południu czas jednak się znalazł, więc ustawiłem się z Micorem na Jego terenową pętlę wokół jez. Wierzbiczańskiego. Dojazd przez Arkuszewo i myk w teren! Dalej pokręciliśmy urokliwą dolinką w Jankowie Dolnym do ośrodka, przecięliśmy tory kolejowe i pomknęliśmy w kierunku pierwszego singla poprowadzonego szczytem skarpy. Po pokonaniu pierwszej ścieżki przemieściliśmy się przez Kujawki na plażę Modrze, gdzie swój bieg rozpoczyna drugi singletrack. Pomykało się idealnie, tym bardziej że tego samego dnia od rana Dawid ogarnął trochę trasę, w tym pociął i usunął z niej obalone przez bobry drzewo. Eternal respect Micor! Wesołe pomykanie skończyło się na plaży w Lubchni z której prostą drogą przez Osiedle Sosnowe wróciliśmy do Gniezna.









Niedziela, 24 kwietnia 2016 Komentarze: 0
Dystans 61.80 km
Czas 02:58
Vśrednia 20.83 km/h
Uczestnicy
Vmax 39.20 km/h
Kalorie 2254 kcal
Temp. 9.0 °C
Więcej danych
Za namową Micora wybraliśmy się wraz z Marcinem na najwyższe wzniesienie Pojezierza Gnieźnieńskiego - punkt widokowy w Dusznie. Dojazd na miejsce z wiatrem w plecy przez Strzyżewa, Jastrzębowo, Grabowo i Kruchowo, a następnie terenem od Ignalina piachami, łąką i Sebkową Ścianą Płaczu (wbrew nazwie nie podjeżdżało się tak źle). Na wieży nie zagościliśmy długo gdyż potwornie wiało. Droga powrotna to piaszczysty zjazd do Kruchowa w którym urządziliśmy krótką przymusowa pauzę spowodowaną kwietniowym gradobiciem. Po kilku chwilach się względnie wypogodziło, więc mogliśmy kontynuować jazdę do domów. Powrót do Gniezna ponownie przez Jastrzębowo, a dalej dla odmiany przez Lulkowo i Jankowo Dolne. W mieście zahaczyliśmy jeszcze o odpust, ale tak szybko jak się tam pojawiliśmy, tak szybko zniknęliśmy - wiary co niemiara!



Miasto Kategoria solo
Sobota, 23 kwietnia 2016 Komentarze: 0
Dystans 8.40 km
Czas 00:23
Vśrednia 21.91 km/h
Poniedziałek, 18 kwietnia 2016 Komentarze: 3
Dystans 101.90 km
Czas 05:09
Vśrednia 19.79 km/h
Uczestnicy
Vmax 40.30 km/h
Kalorie 4032 kcal
Temp. 15.0 °C
Więcej danych
Kolejny poniedziałek w kalendarzu, więc i czas na kolejną poniedziałkową stówę (tym bardziej że takowej tydzień temu zabrakło). Z braku pomysłu na trasę zrzuciłem obowiązek wymyślenia czegoś na Micora, który po krótkiej rozkminie zaproponował wypad na Dziewiczą Górę. Zabrałem się za planowanie podczas którego doznałem olśnienia - dlaczego znowu pętla? W ten oto sposób zrodziła się mocno terenowa i celowo zawinięta trasa z Poznania do Gniezna.
Na dworcu spotykamy się po 9:00, przy peronie 3 już czeka na nas Turbokibel Kolei Wielkopolskich. Wpakowaliśmy się do przedziału dla rowerzystów i ruszyliśmy składem na poznańskie Garbary. Na miejscu medujemy się kilkadziesiąt minut później i bez zbędnej zwłoki ruszamy w trasę. Pierwsze kilometry to objazd Cytadeli (w przypadku Micora jej rozdziewiczenie ;) ), a następnie przejazd ciągiem pieszo-rowerowy na Piątkowo. Od samego początku wiedzieliśmy że pogoda będzie naszym sprzymierzeńcem - piękne słońce, niebo w znakomitej większości błękitne, no i częsty wiatr w plecy - to się nie mogło nie udać. Z Piątkowa pozostawiając za sobą Kampus Morasko ruszamy do Suchego Lasu, a następnie rozpoczynamy pierwszy terenowy odcinek na szlaku - podjazd na Moraską Górę. Na szczycie urządzamy króciutką przerwę na odsapnięcie i podziwianie panoramy Poznania z os. Jana III Sobieskiego, Dwiema Wieżami po drodze do Mordoru i pieczarką na czele :). Ze wzniesienia zjeżdżamy skrajem Rezewatu Meteoryt Morasko i udajemy się w stronę poligonu Biedrusko. Dojazd o granic poligonu to ponowna terenowa jazda, ale najlepsze było dopiero przed nami. Okazało się że wcale nie będzie łatwo przebić się do Radojewa - ostatnie opady i ciężki wojskowy sprzęt dosłownie zmasakrowały leśne dukty. Do wyboru mieliśmy przełaj lub XC. Wybraliśmy drugą opcję tym samym pokonując przeszkody bez zejścia z rowerów, za to z bananami (nie, nie tymi Micor :P ) na twarzy. Z Radojewa ruszamy asfaltem w stronę Biedruska urządzając po drdze krótki postój na popas przy Łysym Młynie. W Biedrusku wjeżdżamy na teren parku w którym znajduje się pałac Albrechta Ottona von Treskow, oraz niewielka kolekcja maszyn wojskowych. Focimy i lecimy dalej. Wartę przekraczamy w Promnicach i przez Bolechowo-Osiedle, Bolechowo i Bolechówko, szlakiem objechanym wcześniej podczas wypadu do opuszczonego psychiatryka trafiamy do Owińsk. Wizytę w Owińskach sobie darujemy mknąc dalej przez Annowo do Puszczy Zielonka. Głównym celem była Dziewicza Góra na szczyt której docieramy najpierw kręcąc śródleśnymi ścieżkami, a następnie podjeżdżając wyboistym i bogatym w odsłonięte korzenie podjazdem od Dziewiczej Bazy. Na górze przyszła pora na konsumpcję Grodziskiego - piwo pszeniczne (zwłaszcza to jedyne w swoim rodzaju) genialnie gasi pragnienie. Micor korzystając z okazji pokonał Killera w obie strony i po niecałych 30 minutach u stóp wieży mogliśmy jechać dalej. Mijając Kicin znowu wskakujemy w teren i tak docieramy do Wierzenicy. Focimy drewninay kościółek i asfaltmi udajemy się w strone Kobylnicy. By nie było za łatwo gdzieś w połowie odcinka zjeżdżamy do lasu i wyboistym skrótem docieramy w okolice remizy OSP. Przekraczamy starą piątkę i kręcimy dalej do Katarzynek. Z Katarzynek zjeżdżamy do Uzarzewa, focimy kolejny kościół i ruszamy do góry brukowanym traktem. Kolejną atrakcją na trasie była Dolina Cybiny, którą - a jakże! - pokonujemy jak najbardziej terenowo. Wiązało się to ze zjazdem na jej dno krętym i grząskim singlem, a następnie podążaniem śliską, błotnistą ścieżką na skraj lasu. Na łąkach było już łatwiej - dukt zrobił się suchy, szerszy, a okalająca nas zieleń wprawiała w jeszcze lepszy nastrój. Osobiście apogeum szczęścia osiągnąłem w Gortatowie na punkcie widokowym - rozlewiska Cybiny zrobiły na mnie ogromne wrażenie! Dzikość przyrody, ilość ptactwa, a przede wszystkim widok zapierały dech. A to podobno "nudna Wielkopolska". Taaa, jasne... Z Gortatowa najpierw asfaltem a następnie polną drogą docieramy do Jankowa i dalej znów czarnym dywanem do Góry. Dojeżdżając do szosy Pobiedziska-Kostrzyn ponownie wbijamy się w polne trakty i przez Starą Górkę oraz PK Promno lądujemy w Nowej Górce - podjazd wąwozem bo wariant Wazy nadal zaorany :(. Dalej mijamy Zbierkowo i ostatecznie lądujemy w Gołuniu. Stąd już rutyna - dojeżdżamy do Wierzyc, a następnie serwisówką wzdłuż S5 przez Pierzyska i Woźniki docieramy do Gniezna. Wyprawę kończymy pysznym domowym obiadem na wagę w Bistro Medyk - wszedł idealnie :).
Nieskromnie muszę przyznać że trasa wyszła mi nad wyraz ciekawie. Podejrzewam że na moją ekscytację składają się również kilkudniowa przerwa od roweru, oraz ponowna ogromna frajda z jazdy w terenie. Nie mniej jednak uważam że trip należy zaliczyć do tych zdecydowanie ciekawszych. Polecam!





































Środa, 13 kwietnia 2016 Komentarze: 0
Dystans 44.60 km
Czas 02:03
Vśrednia 21.76 km/h
Uczestnicy
Vmax 38.50 km/h
Kalorie 1664 kcal
Temp. 12.0 °C
Więcej danych
Może się powtórzę, ale cieszą mnie niezmiernie coraz cieplejsze wieczory.

TROCHĘ O MNIE

Ten blog rowerowy prowadzi kubolsky z miasta Poznań
  • Mam przejechane 91091.06 kilometrów
  • Jeżdżę ze średnią prędkością 21.88 km/h


91091.06

KILOMETRÓW NA BLOGU

21.88 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

173d 10h 26m

CZAS W SIODLE