Travel on Gravel!

kubolsky
Wpisy archiwalne w kategorii

100 i więcej

Dystans całkowity:11678.54 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:539:30
Średnia prędkość:21.65 km/h
Maksymalna prędkość:60.10 km/h
Suma podjazdów:24218 m
Maks. tętno maksymalne:197 (107 %)
Maks. tętno średnie:143 (78 %)
Suma kalorii:404236 kcal
Liczba aktywności:99
Średnio na aktywność:117.97 km i 5h 26m
Więcej statystyk
Niedziela, 27 czerwca 2021 Komentarze: 1
Dystans 107.88 km
Czas 04:30
Vśrednia 23.97 km/h
Uczestnicy
Vmax 41.40 km/h
Tętnośr. 124
Tętnomax 167
Kalorie 3166 kcal
Podjazdy 161 m
Temp. 23.0 °C
Więcej danych
Zaplanowane dzień wcześniej i zaliczone w większości z Marcinem 100 km+ z gatunku "nie spodziewasz się za wiele, wracasz bardzo kontent".
Poza znacznie bardziej sprzyjającą kręceniu pogodą (względem soboty w kujawsko-pomorskiem), w Zaniemyślu trafiliśmy na wąskotorowy skład z Px48-1756 na czele. 
Co więcej - jadąc z Zaniemyśla do Środy udało nam się go ustrzelić w ruchu podczas niemal idealnego fotostopu. Na deser trafiliśmy go po raz trzeci na stacji Środa Miasto. Kolejowy hat-trick! ;)
Poza tym po drodze wizyta w Browarze Gzub i ogólnie fajnie spędzone 4,5h. Dzięki Marcin!























Gran Fondo #05/2021: Kórnik, Zaniemyśl, Środa i mały parowóz ☀️ | Ride | Strava
Sobota, 19 czerwca 2021 Komentarze: 2
Dystans 141.34 km
Czas 05:57
Vśrednia 23.75 km/h
Uczestnicy
Vmax 45.00 km/h
Tętnośr. 123
Tętnomax 153
Kalorie 4162 kcal
Podjazdy 288 m
Temp. 32.0 °C
Więcej danych
...czyli Ciechocinek i Rydzykowo/Krzyżburg/Toronto/Piernik City, no domyślacie się co ;).
Wyjazd o tyle spontanicznie-niespontaniczny, że mieliśmy go w planach, ale nie spodziewałem się, że tak szybko do niego dojdzie.
Aura istnie piekielna - na termometrze niemal skończyła się skala, na szczęście sytuację ratował słaby bo słaby, niekoniecznie prostowryjny (co dzisiaj byłoby zbawieniem) wiatr, oraz niezliczone (czyli w moim przypadku 9) ilości bezalkoholowego. No i woda - dużo wody.
Powrót do domu IC Drwęca w komfortowych warunkach. Swoją drogą mieliśmy niezłego fuksa, bo gdyby nie udało się nam załapać na miejscówki i rezerwację miejsc na rowery to powrót odbył by się jutro koło 11:00 - srogo okroili te połączenia O__O.
Wyjazd oczywiście zaliczam do udanych - wpadło kolejne 100+...i klasyczna kolarska linia, zwana kreską lub odcięciem.























Gran Fondo #04/2021: z wizytą u Maxi Kazza i Kopiernika ☀️ | Ride | Strava
Niedziela, 13 czerwca 2021 Komentarze: 1
Dystans 131.66 km
Czas 05:33
Vśrednia 23.72 km/h
Uczestnicy
Vmax 38.90 km/h
Tętnośr. 122
Tętnomax 160
Kalorie 388 kcal
Podjazdy 295 m
Temp. 17.0 °C
Więcej danych
W telegraficznym skrócie:
- mieliśmy jechać we troje, a pojechaliśmy w duecie,
- jako destynację przyjęliśmy Przyjezierze, natomiast ostatecznie jechaliśmy bez większego planu (z pomysłem na Toruń w jedną stronę w tzw. międzyczasie),
- w ogólnym rozrachunku trasę zakończyliśmy na 80-paru km, mimo, że założyłem sobie 100+,
- chciałem wracać pociągiem, ale 2,5 godz. oczekiwania na banę jakoś mi nie leżało, więc stwierdziłem, że tych zaplanowanych min.100 km nie odpuszczę i wrócę do Poznania "na kołach".
Poza tym miało wiać i faktycznie wiało, oj wiało! Miało nam towarzyszyć zachmurzenie, a skończyłem z solidnym odcięciem (i to nie o brak sił tu chodzi). Do Gniezna mogłem pojechać samochodem z rowerem na pace, ale z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu wybrałem pociąg i przejazd w przedziale typu "złomowisko", czytaj rower na rowerze rowerem przykryty.
Nie mniej niedzielę i tak uważam za udaną. Marcin, dzięki za towarzystwo!









Gran Fondo #03/2021: Plany co prawda przewiał lokalny halny, ale założenie w postaci 100+ i tak... | Ride | Strava
Poniedziałek, 10 maja 2021 Komentarze: 3
Dystans 107.21 km
Czas 04:37
Vśrednia 23.22 km/h
Vmax 58.00 km/h
Tętnośr. 137
Tętnomax 166
Kalorie 3849 kcal
Podjazdy 354 m
Temp. 27.0 °C
Więcej danych
Sobota, 6 marca 2021 Komentarze: 3
Dystans 106.12 km
Czas 04:36
Vśrednia 23.07 km/h
Uczestnicy
Vmax 53.60 km/h
Tętnośr. 122
Tętnomax 156
Kalorie 3058 kcal
Podjazdy 424 m
Temp. 5.0 °C
Więcej danych
Wypad z gatunku "nakręciłem się na 100+ więc rzeczony dystans zrobiłem". Tego wietrznego dnia towarzyszył mi Pan Jurek pod którego postanowiłem zmodyfikować pierwotną trasę, dzięki czemu wyszło mi deja vu (odsyłam do tego wpisu). Ogólnie rzecz biorąc było spoko, odcinki z wiatrem centralnie w ryj sporadyczne, sporo zalesionego terenu i pałuckie hopki. Dzień zaliczam do udanych.



















Gran Fondo #01/2021: Tour de Pałuki ☀️ | Ride | Strava
Sobota, 29 sierpnia 2020 Komentarze: 1
Dystans 108.90 km
Czas 04:54
Vśrednia 22.22 km/h
Vmax 56.20 km/h
Kalorie 4759 kcal
Podjazdy 1508 m
Temp. 17.0 °C
Więcej danych
Rowerowego weekendu dzień pierwszy, choć formalnie drugi (piątkowego dojazdu do Myśliborza nie liczę). Na ten weekend kroiliśmy się z Sebastianem (sąsiadem znanym z cyklu wpisów z serii Mat i Pat) od dawna. Bardzo dawna. Pierwotnie plan zakładał, by wybrać się w Kotlinę Kłodzką. Wiosną. Niestety przyszedł COVID i wszystko popier...zepsuł. Stało się tak, że wspólny wolny weekend przypadł dopiero na koniec sierpnia. Lepsze to niż zeszłoroczny, późno wrześniowy Karpacz (taaa, jasne, ale o tym później).
Pogoda od początku zapowiadała się mocno średnio. Prognozowano opady, brak słońca, w ogóle lipa. Kładąc się spać w piątkowy wieczór towarzyszył nam stukot kropel, co oznaczało opad - nie taki z gatunku napieprzania złem, ale kapuśniaczkiem też go nazwać nie było można.
Sobota rano - wstajemy, pada. No cóż, trzeba z tym żyć. Ruszamy tuż po śniadaniu, co oznacza 9:00 na tarczy. Początkowych kilka km to jazda w delikatnym deszczu....ale jak odpuścił tak się już tego dnia (w sensie na trasie) nie pojawił. Zgodnie z planem objechaliśmy wcześniej rozrysowaną trasę napawając się pięknem Parku Krajobrazowego (polecam!) i zauważalnie pofałdowanego terenu (choć górami bym tego jeszcze nie nazwał). Trafiła się też jedna wtopa w postaci kilku km szutru (ubity, więc na 35C jechało się wyśmienicie, a Seba na swoich 25C też nie narzekał), oraz druga w postaci źle obliczonego dystansu, co zaowocowało bonusową pętlą przez Jażycę i dodatkowymi metrami w górę. Dzień kończymy usatysfakcjonowani z ponad 100 km oraz 1500 m przewyższeń na koncie, pakujemy się w auto i udajemy przez obiad w Jaworze w Góry Sowie.















Park Krajobrazowy Chełmy ☁️ | Ride | Strava
Sobota, 8 sierpnia 2020 Komentarze: 4
Dystans 102.91 km
Czas 04:03
Vśrednia 25.41 km/h
Uczestnicy
Vmax 45.40 km/h
Kalorie 4181 kcal
Podjazdy 529 m
Temp. 33.0 °C
Więcej danych
Na Sierakowski Park Krajobrazowy ostrzyliśmy wraz z Marcinem zęby od jakiegoś czasu, natomiast to właśnie czas (a w zasadzie jego brak) nie pozwalał nam dotrzeć w te strony wcześniej. W końcu jednak, tydzień po maratonie wstrzeliliśmy się w okienko pogodowe (co okazało się sporym niedopowiedzeniem), spakowaliśmy rowery w Cegłę i ruszyliśmy zwiedzać zachodnie rubieże województwa Wielkopolskiego. Już w momencie wyjazdu z Poznania czuliśmy, że będzie ciepło. Jednak nie spodziewaliśmy się, że aż tak...
Początek 100-kilometrowej pętli wyznaczyliśmy na punkcie widokowym Łężeczki, z którego rozpościera się piękny widok na Jezioro Chrzypskie. Z parkingu ruszyliśmy ku pierwszej z w zasadzie dwóch atrakcji tego dnia jaką był wiadukt kolejowy w ciągu nieczynnej linii nr 368 Szamotuły-Międzychód w Nojewie.
W ogóle pierwotny plan zakładał, że tego typu konstrukcji zaliczymy więcej, ale po przestudiowaniu streetview okazało się, że dojazd do większości obiektów inżynieryjnych prowadzi piaszczystymi drogami, więc jednak nie...
Również w Nojewie na tej samej linii znajduje się mega klimatyczne miejsce, obowiązkowy przystanek dla każdego miłośnika historii kolejnictwa na ziemiach polskich - dawna stacja kolejowa, obecnie w rękach stowarzyszenia prowadzącego tam Muzeum Historii Linii Kolejowych. Wycieczka po zbiorach kosztowała nas 5 zeta od głowy (przy okazji dowiedzieliśmy się, że za 40 zł. od osoby można przejechać się drezyną do Chrzypska Wielkiego i z powrotem) i uważam, że było warto.
Kolejne kilometry to coraz większy skwar, co też wymusiło na nas przerwę w Sierakowie. Na szczęście Biedra wyrosła nam po drodze, więc głupotą było nie skorzystać. Mimo, że pauzowaliśmy w cieniu, to temperatura dawała się mocno we znaki. W Sierakowie przekraczamy Wartę i wjeżdżamy do Puszczy Noteckiej. Jazda w cieniu drzew daje chwilę wytchnienia od żaru lejącego się z nieba, pod warunkiem że jest to faktycznie jazda. Jeden, może dwa przystanki po drodze powodowały, że człowiek momentalnie stawał się mokry nie robiąc kompletnie nic. Na dalszym etapie jazdy wypadamy na DW 160 i jako takim DDR-em docieramy do Międzychodu. Ten mijamy bokiem przy okazji ponownie przekraczając Wartę, zmieniamy drogę na DW 182 i tniemy z powrotem w stronę Sierakowa. Sił coraz mniej, ilości wypijanej wody porównywalne do tych, które ratowały płonącą w 1992 Puszczę Notecką, ale jakoś jedziemy. W Zatomiu Starym, w pobliżu dawnego budynku stacyjnego urządzamy chwilową przerwę. Po cichu liczymy na to, że w Sierakowie ponownie objawi nam się Biedronka, czy inne Dino. Nic takiego niestety się nie stało - tym razem miasto, właściwie miasteczko bierzemy bokiem i po raz kolejny tego dnia wjeżdżamy w las. Na szczęście kilka kilometrów dalej, we wsi Góra trafiamy na otwarty sklep. Nie ma opcji - robimy pauzę na cukier w postaci 0% radlerów i tubek z musem owocowym. Po kilkunastominutowej przerwie regeneracyjnej wracamy na szlak i coraz wolniejszym tempem kręcimy ku zamknięciu pętli. W Lutomku zaczynają się chyba najfajniejsze widoki, a co się z tym wiąże - również hopki. Rozciągamy się, a każdy bierze podjazdy w miarę swoich możliwości. Sumienie nakazywało mi zwalniać na górze i czekać na Kumpla, więc w zasadzie jedziemy osobno, ale jednak razem. W takiej konfiguracji docieramy do Chrzypska Wielkiego, za Chrzypskiem delikatny zjazd, ostatni podjazd na dobicie i jesteśmy z powrotem na punkcie widokowym. Wycieńczeni, ale zadowoleni pakujemy rowery do Cegły i ruszamy w drogę powrotną, tym razem zahaczając o Maca w Pniewach - to czego nam teraz było trzeba to żarcie i zimne picie. Drogą kupna nabyliśmy oba :)
W ogólnym rozrachunku uważam, że było mega fajnie, z tym że o dobre 5 stopni za ciepło. W cieniu. O temperaturze w słońcu nie wspomnę bo mnie dreszcze przechodzą...



























Gran Fondo #3 2020 - Sierakowski Park Krajobrazowy ☀️ | Ride | Strava
Sobota, 6 czerwca 2020 Komentarze: 1
Dystans 109.85 km
Czas 04:13
Vśrednia 26.05 km/h
Uczestnicy
Vmax 45.40 km/h
Kalorie 3858 kcal
Podjazdy 385 m
Temp. 15.0 °C
Więcej danych
Ktoś podpieprzył lato, a w zasadzie późną wiosnę :/ Niestety biorąc pod uwagę ostatnią aurę i niesprzyjające prognozy trzeba było pogodzić się z faktem, że sobotnia aktywność rozminie się z promieniami słońca. Dzisiaj padło na Pałuki, a konkretnie na szosową rundę do Żnina i z powrotem. Na północ jechało się wyśmienicie co oznaczało, że powrót nie będzie należał do najprzyjemniejszych, a wyjazd ze Żnina tylko to udowodnił. Podjęliśmy decyzję o zmianie trasy powrotnej i zamiast testować serwisówki wzdłuż nowego odcinka S5 ruszyliśmy ku leśnostradzie z Bełek do Gołąbek. Niestety jak powszechnie wiadomo nic nie trwa wiecznie - las musiał się w końcu skończyć i odcinek z Jastrzębowa do Gniezna przebiegał w wybitnie niekorzystnych warunkach. Ostatecznie jednak do Gniezna wróciliśmy usatysfakcjonowani z kolejnym Gran Fondo na koncie :).

























 
Pałuckie Gran Fondo ⛅ | Ride | Strava
Niedziela, 1 marca 2020 Komentarze: 0
Dystans 107.99 km
Czas 04:28
Vśrednia 24.18 km/h
Uczestnicy
Vmax 54.40 km/h
Kalorie 4453 kcal
Podjazdy 486 m
Temp. 9.0 °C
Więcej danych
Poniedziałek, 21 października 2019 Komentarze: 6
Dystans 119.45 km
Czas 04:24
Vśrednia 27.15 km/h
Vmax 44.30 km/h
Kalorie 4956 kcal
Podjazdy 391 m
Temp. 17.0 °C
Więcej danych
Wypad na zabytkowy most kolejowy do Stobnicy, a przy okazji w okolice bardzo kontrowersyjnej budowy chodził za mną już od dłuższego czasu. Do trasy zabierałem się jak pies do jeża i ostatecznie okazało się, że ubiegli mnie najpierw Jacek, a następnie Sebek.
Tak się szczęśliwie złożyło, że ten poniedziałek miałem wybitnie luźny, pogoda (jak na drugą połowę października) zapowiadała się wręcz wyśmienicie, wiatr, a w zasadzie jego brak sprzyjał tym bardziej, więc bez większego namysłu wskoczyłem od rana na rower i ruszyłem na północ posiłkując się śladem Jacka. Szczerze muszę przyznać, że sama trasa mnie wynudziła, a końcówkę jechałem "bo trzeba". Na szczęście zarówno most jak i najmłodszy polski zamek zrekompensowały pierwszą połowę pętli robiąc niemałe wrażenie. Na most niestety nie udało się wdrapać, a budowę widziałem zza płotu, co nie znaczy że zaplanowane destynacje nie zostały zaliczone. Uważam że jak najbardziej :)
Przy okazji wpadło kolejne Gran Fondo, jak i dawno nie widziana na blogu poniedziałkowa stówa ;)








TROCHĘ O MNIE

Ten blog rowerowy prowadzi kubolsky z miasta Poznań
  • Mam przejechane 90933.61 kilometrów
  • Jeżdżę ze średnią prędkością 21.88 km/h


90933.61

KILOMETRÓW NA BLOGU

21.88 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

173d 03h 19m

CZAS W SIODLE