Travel on Gravel!

kubolsky
Wpisy archiwalne w kategorii

solo

Dystans całkowity:46148.12 km (w terenie 1.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:1980:47
Średnia prędkość:23.30 km/h
Maksymalna prędkość:162.97 km/h
Suma podjazdów:130025 m
Maks. tętno maksymalne:224 (122 %)
Maks. tętno średnie:155 (80 %)
Suma kalorii:1556101 kcal
Liczba aktywności:1242
Średnio na aktywność:37.16 km i 1h 35m
Więcej statystyk
Piątek, 13 lutego 2015 Komentarze: 3
Dystans 49.30 km
Czas 02:08
Vśrednia 23.11 km/h
Vmax 42.27 km/h
Tętnośr. 137
Tętnomax 155
Kalorie 2526 kcal
Temp. 3.9 °C
Więcej danych
Piątek, piąteczek, piątunio, piątolongo :D. Jakiż to cudowny dzień przywitał mnie z rana! Wiedziałem, że ustawienie sobie na dziś pracy w Poznaniu będzie dobrym posunięciem :). Z robotą uwinąłem się w miarę szybko i próg domostwa przekroczyłem tuż po 4 po południu. Bez zbytniego rozsiadywania się wskoczyłem w obcisłe i ruszyłem na rower. Słońce niestety powoli zachodziło, aczkolwiek nadal dało się poczuć na twarzy delikatne muskanie promieni. Wiosna coraz bliżej :D. Dla pewności w plecak wrzuciłem bluzę polarową i ruszyłem samotnie w trasę. Za dzisiejszy cel obrałem Czerniejewo, do którego dotarłem serwisówką wzdłuż S5. We Wierzycach zaliczyłem chwilowy postój, by pod kurtkę założyć bluzę, którą targałem w plecaku. Kurcze, po zachodzie nadal jeszcze jest zimno, no ale co się dziwić - w końcu to raptem połowa lutego. Z Werzyc śmignąłem do rzeczonego Czerniejewa z zamysłem powrotu przez Pawłowo i Mnichowo. Zamysł szybko pękł niczym bańka mydlana, gdyż postanowiłem zmienić trasę i wrócić przez Kąpiel, Nidom i Gębarzewo. Do Gniezna wpadłem przez Pustachowę, Lasem Miejskim (jazda tamtędy w skrajnych ciemnoścach, tylko przy świetle lapki dostarcza ciekawych wrażeń ^^). Samtąd przez miasto i Piotra i Pawła (pozwoliłem sobie na dyspensę i zakupiłem całe jedno piwo :P ) wróciłem do domu. Bardzo przyjemne 50 km. 
Jutro niestety znowu praca, więc po południu max jakiś szort. Mam jednak nadzieję, że w niedzielę pogoda również dopisze i będzie można zaliczyć jakiś dłuższy trip. Ekipowo oczywiście :).


Poniedziałek, 9 lutego 2015 Komentarze: 1
Dystans 23.24 km
Czas 01:02
Vśrednia 22.49 km/h
Vmax 39.84 km/h
Tętnośr. 155
Tętnomax 170
Kalorie 1599 kcal
Temp. 3.9 °C
Więcej danych
Poniedziałek jak to poniedziałek - od rana przykuty do kompa, a po południu podejrzanie dużo czasu do spożytkowania. Po powrocie z Poznania i zerknięciu na termometr postanowiłem wykręcić pętlę na rowerze, tak dla zdrowotności. Siup w obcisłe, łupina na czerep i lecimy. W obawie przed szybko nadchodzącym zmrokiem, spadkiem temperatury powietrza i grożącą mi ślizgawką po dzisiejszej odwilży konkretniej przydepnąłem, co zaowocowało średnią na poziomie ponad 22 km/h, a i pod wiatr się zdażało. Idzie ku dobremu :). Po powrocie było już ciemno, ale "na szczęśce" nadal mokro. Mokry był również rower, dupa, kurtka, facjata, w sumie mało co nie było mokre :D. Ważne jednak że kolejne kaemy w nogach, a morda się cieszy!


Poniedziałek, 2 lutego 2015 Komentarze: 0
Dystans 18.47 km
Czas 00:53
Vśrednia 20.91 km/h
Vmax 40.25 km/h
Tętnośr. 147
Tętnomax 165
Kalorie 829 kcal
Temp. 1.0 °C
Więcej danych
Cały dzień przed komputerem (dla wszystkich charakteryzujących się kąśliwością we krwi - nie, nie grauem w gre :P ) trzeba było zamknąć dotlenieniem i zresetowaniem mózgu, bo do defektu blisko ;). Pętla po mieście i od razu człowek się lepiej czuje.

P.S. Czy to tylko moje odczucie, czy dzisiejszy, w znacznej części słoneczny dzień zwiastował powoli nadchodzącą wiosnę? :)


Sobota, 31 stycznia 2015 Komentarze: 3
Dystans 47.07 km
Czas 02:23
Vśrednia 19.75 km/h
Uczestnicy
Vmax 41.32 km/h
Tętnośr. 149
Tętnomax 169
Kalorie 2267 kcal
Temp. 1.1 °C
Więcej danych
W kalendarzu sobota, a więc czas pomyśleć nad zaliczeniem kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu km na rowerze. Wczoraj wieczorem zarzuciłem w naszej zamkniętej facbook'owej grupie koncept wspólnej jazdy, następnie czekając na jakikolwiek odzew. Odzew nastąpił dziś rano -  Marcin jako pierwszy wyjrzał za okno i stwierdził, że nie dość że biało, to jeszcze ślisko. Cóż, prognozy zapowiadały coś innego... Umówiliśmy się jednak, że jeśli aura ulegnie poprawie to ruszamy na szlak. Wyglądające co jakiś czas zza chmur słońce nastrajało bardzo pozytywnie. Koło południa postanowiliśmy, że po 13:00 jedziemy. Marcin zwerbował Pana Jurka, ten zwerbował Mateusza, ja natomiast zagaiłem Micora. Wszyscy oprócz Dawida stawili się punkt 13:30 na Wenecji. Micor musiał odpuścić, gdyż po wczorajszych wojażach w padającym śniegu cały rowerowy outfit wylądował w pralce. Dołączy do nas jutro ;).
Pierwotny plan zakładał, że ruszymy serwisówką wzdłuż S5 do Pierzysk, a później jak to zwykle bywało "się zobaczy". Plany jednak jak to plany - lubią ulegać zmianie. Pierwszy wyjazd na otwartą przestrzeń skutecznie nas od tego pomysłu odwiódł, gdyż jazda pod wiejący z zachodu styczniowy wiatr to nie jazda a katorga. Postanowiliśmy więc ruszyć w kierunku północnym i kręcić ile się da z wiatrem wiejącym w plecy, lub zacinającym z boku. Tym sposobem zaliczyliśmy pętlę przez Braciszewo, Oborę, Zdziechowę i Modliszewo. Tu jednak chcąc, nie chcąc musieliśmy odbić z powrotem w kierunku zachodnim (czytaj - pod wiatr), gdyż alternatywą było pakowanie się w błotniste o tej porze roku Lasy Królewskie. Ruszyliśmy przez Krzyszczewo i Pyszczyn w Kierunku Goślinowa ciesząc się sprzyjającym nam wiatrem. Po dojeździe do drogi prowadzącej do Strzyżewa Kościelnego nastąpiła chwila konsternacji - kręcimy dalej, czy wracamy Orcholską do Gniezna? Padło na wariant drugi. Tym samym czekało nas kolejne w dniu dzisiejszym kręcenie pod wiatr napieprzający bez żadnych skrupułów prosto w ryja. Połączenie niesprzyjających warunków z odbudowywaną dopiero kondycją dało w moim wypadku bardzo przewidywalny efekt - jazdę z prędkością nie wyższą niż 15 km/h i wiotkość w nogach. Spokojnie, będzie lepiej :).
Chłopaków odstawiłem na skrzyżowaniu z ul. Wełnicką, podziękowałem za wspólną jazdę, a następnie pokręciłem ostatnie 3 km do domu.
Tym oto sposobem drugi w tym roku wyjazd zakończył się dystansem rzędu ponad 38 km i sporą satysfakcją. W głowie jest jednak świadomość, że do powrotu optymalnej kondycji jeszcze trochę, ale skoro robi się to co się lubi, to nie stanowi to żadnej przeszkody, co nie?
Mam nadzieję, że jutrzejsza aura nie będzie gorsza od tej dzisiejszej, bo chyba powoli znowu zaczynam odczuwać głód jazdy.
Ekhm, WIOSNO - NAPIER*ALAJ!!! :D

Foto na zakończenie drugiego treningu w tym roku © kubolsky

EDIT:
Czułem pewien niedosyt jazdy, więc postanowiłem kopsnąć się do Rodziców na herbatę i tą sama trasą wrócić. Jak postanowiłem - tak uczyniłem :)



Środa, 23 października 2013 Komentarze: 2
Dystans 8.23 km
Czas 00:20
Vśrednia 24.69 km/h
Vmax 39.81 km/h
Temp. 16.0 °C
Sprzęt [RIP] Kross
Więcej danych
Wreszcie! Po ponad tygodniu zmagania się z infekcją gardła, kaszlem, katarem itp, w końcu udało mi się wyskoczyć na rower. Jakże ja byłem wygłodniały jazdy! Ale po kolei. Jak już wspomniałem, ponad tydzień (a dokładnie 9 dni) pauzowałem. Tą pauzę postanowiłem wykorzystać na zajęcie się rowerem. Najpierw trzeba było go porządnie wymyć, ponieważ ostatni raz "pracował dla mnie" na Dębówcu, gdzie solidnie się ufyfłał. Po pielęgnacji wizualnej pozostało regulowanie przerzutek, oraz czyszczenie i smarowanie napędu. Te czynności wykonałem we własnym zakresie. Pozostała jeszcze jedna kwestia - hamulce. Te od jakiegoś czasu traciły na swej efektywności. Klocki klockami, ale klamki zrobiły się zdecydowanie za miękkie. Serwis hampli postanowiłem powierzyć znajomemu, który temat ogarnął profesjonalnie i dziś cieszę się odpowietrzonymi, na nowo zalanymi hamulcami z klamkami twardymi jak kamień, a zaciskami zatrzymującymi koła w miejscu. Tomek - raz jeszcze wielkie dzięki! Aha, zakupiłem również nowe klocki - tym razem postawiłem na półmetaliki. Zobaczymy jak się będą sprawować w praniu. Mając ten cały majdan u siebie z powrotem, jak również będąc właściwie u kresu kuracji postanowiłem w końcu wyskoczyć na krótkie, acz szybkie wieczorne kręcenie. Tuż przed 22.00 dosiadłem Fury i ruszyłem do miasta. Jazdy opisywał nie będę (jest mapka), natomiast nadmienię, że przez ten czas w nogach zdążyło nazbierać się sporo powera :). Ależ szedłem! Jak przecinak! Podjazdu od Katedry do Rynku jeszcze nigdy tak szybko nie pokonałem. Aha, warunki pogodowe również były wyśmienite - 16 stopni po 10 wieczorem. W październiku! :D No nic, lada moment weekend, sprzyjająca aura ma się utrzymać, trzeba będzie sobotę i niedzielę wykorzystać solidnie rowerowo. Oczywiście obowiązkowo z Ekipą! I z bananem! ;)
Miasto Kategoria solo
Środa, 9 października 2013 Komentarze: 2
Dystans 14.81 km
Czas 00:41
Vśrednia 21.67 km/h
Sprzęt [RIP] Kross
Leniwe kręcenie po mieście. Jakoś dziś mi się nie chciało, a na dodatek po zdjęciu i ponownym założeniu koła nieprzyjemnie dzwoniła tarcza. Ze szczękami i dzwonieniem w końcu sobie poradziłem, ale jeździć dalej się nie chciało. To chyba ten brak słońca i jesień w pełni...
Piotr i Paweł Kategoria solo
Czwartek, 5 września 2013 Komentarze: 3
Dystans 16.03 km
Czas 00:44
Vśrednia 21.86 km/h
Vmax 43.80 km/h
Sprzęt [RIP] Kross
Więcej danych
Dystans i czas z dwóch dni. Byłem wczoraj, byłem też dzisiaj. Człowiek nie wielbłąd - pić musi...izotoniki ofkoz! :P
Niedziela, 1 września 2013 Komentarze: 1
Dystans 8.58 km
Czas 00:27
Vśrednia 19.07 km/h
Vmax 46.00 km/h
Sprzęt [RIP] Kross
Więcej danych
Pierwszy wyjazd od ostatniej niedzieli. Choróbsko w końcu ustępuje, choć do ideału jeszcze trochę. Skromnie, bo na dzień dobry nie ma co przesadzać. Póki co ilość odkaszlnięć przewyższa ilość oddechów, a to nic fajnego. Myślę, że pierwszy konkretniejszy wyjazd dopiero koło następnego weekendu.
Miasto Kategoria solo
Środa, 31 lipca 2013 Komentarze: 0
Dystans 9.51 km
Czas 00:28
Vśrednia 20.38 km/h
Tętnośr. 116
Tętnomax 151
Kalorie 394 kcal
Sprzęt [RIP] Kross
Znów krótko. Najpierw do Atuta zaproponować współorganizację rajdu. Niestety właściciela nie było, będzie jutro. Trudno, jutro się odezwę. Z rowerowego przez miasto na małe zakupy, a do domu tradycyjnie już przez Wenecję i zaliczając po drodze górkę do Strumykowej :). Zbiera się na burzę, zbiera, a burzy nadal nie ma... :P
Miasto Kategoria solo
Poniedziałek, 29 lipca 2013 Komentarze: 0
Dystans 9.91 km
Czas 00:33
Vśrednia 18.02 km/h
Sprzęt [RIP] Kross
Krótko - znowu wciąłem się kumpeli do obcięcia i znowu się udało :P. Po drodze jeszcze Lidl oraz PiP (w końcu na półki wrócił Kormoran Jasny Mocno Chmielony!) i do domciu.

TROCHĘ O MNIE

Ten blog rowerowy prowadzi kubolsky z miasta Poznań
  • Mam przejechane 92086.52 kilometrów
  • Jeżdżę ze średnią prędkością 21.90 km/h


92086.52

KILOMETRÓW NA BLOGU

21.90 km/h

ŚREDNIA PRĘDKOŚĆ

175d 04h 43m

CZAS W SIODLE