Po dłuższej przerwie spowodowanej "wypoczynkiem" na woodstokowych polach i powrotem do szarej rzeczywistości w postaci trzydniowego spotkania firmowego w Nowym Targu w końcu udało się wyskoczyć na rower. Trasa bez szaleństw - ot taki objazd północnych okolic Gniezna, powrót do miasta przez Lasy Królewskie bo grzało nieprzeciętnie. Żniwa w pełni - Bizony szalejąna polach :)
Dzisiejszą sobotę postanowiłem zaplanować maksymalnie rowerowo. Korzystając jaką była wizyta Agi wyrysowałem trasę przez Pałuki i pół Europy ;). W końcu ani tu ani tu nigdy jeszcze nie była. Z samego rana ruszyliśmy w kierunku Doliny rzeki Gąsawki. Dojazd oczywiście przez Dębówiec, Gołąbki i dalej leśnostradą. Z Gąsawki leśnym skrótem przez Oćwiekę pokręciliśmy do Gąsawy. Dosłownie na granicy miasteczka dopadł nas chwilowy opad. Na szczęście było się gdzie schować. Po przymusowej dziesięciominutowej przerwie ruszyliśmy dalej przez Gąsawę do Biskupina. Korzystając z okazji odwiedziliśmy Muzeum Archelologiczne, a następnie udaliśmy sięza zaszłużony posiłek. Z pełnymi brzuchami i nowąporcją energii udaliśmy się do Wenecji obfocić parowozy znajdujące się w Muzeum Kolei Wąskotorowej. Po sesji zdjęciowej przyszedł czas na powrót do domu. Droga powrotna wiodłą przez Grochowiska Szlacheckie, Rogowo, Rzym, Dębłowo, Zdziechowę i Krzyszczewo.
Po południu trochę kręcenia po mieście, następnie z Marcinem przez Jankowo na mój ulubiony fyrtel - okolice jez. Wierzbiczańskiego. Powrót przez Rynek gdzie udało mi się uchwycić skąpane w blasku powoli zachodzącego słońca wieże Katedry.
Micor się odezwał! Dzień na jazdę wybrał mocno średni, bo na niebie non stop czaiły się ciężkie, ciemne chmury. Postanowiłem jednak trochę z Dawidem pokręcić i tuż po krótkiej ulewie ruszyłem na Wenecję. Na miejsce spotkania dotarłem równio z Marcinem. Zgarnęliśmy Micora i ruszyliśmy leniwie przed siebie, rzekomo uciekając przed deszczem. Coś jednak nie wyszło i na Osińcu dorwał nas opad. Tak bywa gdy się jedzie prosto w chmury... Zwrot o 180 stopni i ruszamy na Micorowy fyrtel - do Mnichowa. Z Mnichowa udajemy się do Woźnik, skąd serwisówką docieramy z powrotem do miasta. Rozjeżdżamy się w swoje strony przy Kostrzewskiego.