Francuzowi pyknęło 7,5k km, więc z tej okazji postanowiłem go obdarować nowymi klunkrami. Padło na kasetę i ketę (łańcuch dla niekumatych). Fabryczne Microshifty zamieniłem na grupowe Shimano 105. Tym samym napęd zyskał ciut inne przełożenia (w środkowym zakresie) i...no po prostu nowy łańcuch ^^. Gwoli ścisłości - fabryczne elementy nie wykazały jakiegoś nadmiernego zużycia, tzn. koronkom w kasecie daleko jeszcze do pocisków miotanych typu shuriken, natomiast łańcuch wyciągnął się tylko nieznacznie,a przymiar nie wskazuje odchyłu od normy. Odświeżony napęd to także kolejny krok w przygotowaniu Łącznika do KMT :) Zdjęcia brak, ale wierzcie mi - błyszczy się jak kejtrowi cojones :P Aaa, byłbym zapomniał - wjechały również nowe fatałaszki :). Tymczasem!
...z paną na koniec (na szczęście metry przed metą). Zakładanie opony, na domiar złego zwijanej na felgę szosową to istna sodomia i gomoria! Nigdy więcej laczka!
Dziewiczy wyjazd nowego Evado Agnieszki. Przesiadka na rower crossowy (za moim błogosławieństwem) była nad wyraz trafioną decyzją ;) Poza tym ciepły standard, czyli nad Kierskim wuchta wiary, nad Strzeszyńskim wuchta wiary, nad Rusałką również wuchta wiary. Wuchta do tego stopnia, że miałem dosyć zanim w ogóle tam dotarłem ;)
Ktoś podpieprzył lato, a w zasadzie późną wiosnę :/ Niestety biorąc pod uwagę ostatnią aurę i niesprzyjające prognozy trzeba było pogodzić się z faktem, że sobotnia aktywność rozminie się z promieniami słońca. Dzisiaj padło na Pałuki, a konkretnie na szosową rundę do Żnina i z powrotem. Na północ jechało się wyśmienicie co oznaczało, że powrót nie będzie należał do najprzyjemniejszych, a wyjazd ze Żnina tylko to udowodnił. Podjęliśmy decyzję o zmianie trasy powrotnej i zamiast testować serwisówki wzdłuż nowego odcinka S5 ruszyliśmy ku leśnostradzie z Bełek do Gołąbek. Niestety jak powszechnie wiadomo nic nie trwa wiecznie - las musiał się w końcu skończyć i odcinek z Jastrzębowa do Gniezna przebiegał w wybitnie niekorzystnych warunkach. Ostatecznie jednak do Gniezna wróciliśmy usatysfakcjonowani z kolejnym Gran Fondo na koncie :).
A straszyli że będzie padać... ;) Za to wiało, oooooj jak wiało! Na szczęście powrót z Jerzykowa starą 5 to jazda praktycznie z darmo, ale co się człowiek do Jerzykowa namordował to jego :P