Pierwszy, większy dystans (większy od poprzednich znaczy). Wraz z Bracholem ruszyliśmy w stronę Kiszkowa, odbicie na Oborę, później siup i w kierunku Zdziechowy jakimiś polnymi (choć asfaltowymi/utwardzonymi drogami), wylot na trasę Gniezno-Zdziechowa i do domu. Przyznam, że jeszcze puchnę podczas pedałowania. Trzeba się konkretniej rozjeździć. Poza tym cel jest jasny - rower jest po to aby uaktywnić się fizycznie i zrzucić nadbagaż kilogramów. Póki co te kg jeszcze dają o sobie znać.
Właśnie zsiadłem z nowo zakupionego Krossa. Jak widać wynik nie jest powalający, rzec można żałosny, ale jak to mówią - nie warto się porywać z motyką na słońce. Na rowerze nie jeździłem od czasu, gdy ziemię opuściły dinozaury, więc umówmy się, że będziemy sobie powoli stopniować dystanse. A żeby jeszcze usprawiedliwić się z tak krótkiej przejechanej odległości to dodam, że cel był prosty - najbliższy sklep rowerowy i zakup zabezpieczenia antykradzieżowego :)
Fura już out-of-box, wszystkie elementy złożone do kupy i tak oto prezentuje się w towarzystwie Młodego (motyw z twarzą nie jest celowy :) Junior wygląda przerażająco, niczym z The Ring :] ).